Tak więc witam wszystkich. Jak pewnie zauważyliście postanowiłam pisać bloga. Nie będę niepotrzebnie się rozpisywać dlaczego i w ogóle. Dlatego też, po prostu zapraszam do czytania. Z chęcią poznam wasze opinie po przeczytaniu ;)
________________________________________________________________________________
- Wiktoria, gdzie ty znowu polazłaś! - pyta poirytowana matka. Zawsze się mnie o wszystko czepia, szkoda tylko, że nie o to co powinna.
- Przeszłam się na spacer - odpowiadam. Nie kłamałam, bo przecież wróciłam do domu, a o tym, że miałam inne plany nie musi wiedzieć.
- Denerwują mnie to twoje kilku godzinne spacery. Masz dopiero 16 lat a ty wracasz do domu po 21 po 6 godzinach przebywania w lesie! Od dziś masz zakaz wychodzenia gdziekolwiek. - phhhy.... Jasne, bo już się ciebie posłucham. - I marsz do swojego pokoju! - nie ma sprawy. Nawet nie mam zamiaru jej odpowiadać na to, co powiedziała, bo i ona i ja dobrze wiemy, że nic sobie z tych zakazów nie robię. Odwracam się więc i idę w stronę dobrze znanych mi już drzwi.Zawsze zamykam je na klucz, co również irytuje moją rodzinę. Po wyciągnięciu z plecaka potrzebnego narzędzia, wkładam go do zamka i otwieram. W pokoju panuje ciemność. Żaluzje zasunięte na samą górę nie dają wiele światła gdyż na dworze również panuje ciemnia. Zapalam światło, plecak rzucam w kąt i kładę się na łóżku.
- Znowu stchórzyłam - myślę - A miał być to już ostateczny wybór, już byłam pewna, że tym razem odchodzę na zawsze, a jednak po raz kolejny wróciłam. - nie wiem dlaczego. Przecież wiem jak tu jest, jak bardzo nie chcę ty mieszkać, jak bardzo nie pasuję do tego otoczenia i jak mało czasu mi zostało. Za niedługo moja matka wraz z ojczymem wyślą mnie do ośrodka w którym będę uczyć się: jak być religijna, jak być patriotką , jak żyć w teraźniejszym świecie i jak niszczyć przyrodę, Miałam rodzeństwo które właśnie tak skończyło. Jakiś czas temu odwiedziła mnie siostra i ... nie chce być taka jak ona. Nie chce spostrzegać świata tak, jak oni wszyscy. To, czego uczą nas w szkołach teraz i po ukończeniu 16 roku życia, nie powinno się zdarzyć. Właśnie to wszystko doprowadziło do podziału między ludzi a przyrodę, resztę świata. Człowiek myślał, że może zawładnąć nad wszystkim, nad zwierzętami i roślinami, zjawiskami pogodowymi - jednym słowem całą naturą. Aż ta sie zbuntowała i od wielu już lat toczy z nami walkę. I właśnie tego uczą nas w szkole wyższej - jak skutecznie walczyć z naturą. Nie wiem czy ja jestem inna, czy o co chodzi ale... nie chce żyć w ten sposób. Chce żyć w zgodzie z naturą, od zawsze mnie fascynowała, kiedy oglądałam jeszcze w tajemnicy przed rodzicami filmy przyrodnicze, o przetrwaniu w lesie i różnych zwierzętach. Oczywiście wiele rzeczy od tego czasu się zmieniło odkąd kręcili te filmy. Natura stała się bardziej dzika i nieprzyjazna dla człowieka niż wcześniej. Ludzie pragnęli zwyciężyć nad przyrodą i im się to nie udało. Było kilku śmiałków którzy uciekali do lasu, poza ogrodzenie które nas "chroni" , ale jedyne co po nich zostaje według telewizji to zwłoki rozszarpane przez zwierzęta czy też śmierć głodowa bądź poprzez nawdychanie się trucizny w powietrzu. Nie wiem ile z tego prawdy, nie wierzę, że nikomu nie udało się przetrwać, ale znikąd tego nie wzięli, jakieś ofiary muszą być.
Wszystkie budynki znajdują się wewnątrz kopuły z filtrowanym powietrzem, sztucznym niebem i betonem zamiast ziemi. Mamy kawałek terenu na świeżym powietrzu, ale jest strzeżony i służy głównie do pokazywania dzieciom, jaki świat na zewnątrz jest straszny. Właśnie do lasu na tym terenie często się wybieram by choć na chwilkę zapomnieć o wszystkim dookoła. Jest to bardzo mały teren i strasznie sztuczny. Drzewa są porozsadzane w równych rzędach, krzaczki porastają drzewa w prostym schemacie, który nie zmienia się przez cały lasek. Za niedługo rozpocznie się rok 3015, co oznacza, że mój rocznik osiągnie wiek 16 lat. Na poduszkowcach mają nas zabrać do innej kopuły oddalonej o pierdyliard kilometrów by uczyć nas na morderców przyrody. Niewielu jest takich, co nie zgadzają się z tym wszystkim, ale nie znam też ani jednej osoby, która myśli jak ja - że jedynym ratunkiem jest ucieczka do dzikiego świata. Reszta mimo sprzeciwu poglądów podporządkowuje się reszcie, ale nie ja. Czasu jest coraz mniej dlatego muszę działać. Nie wiem, co dokładnie mnie tam czeka, nie wiem nawet czy tam przeżyję, ale wiem, że mimo wszystko muszę spróbować ...
Bardzo fajne opowiadanie. Podoba mi się. ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :)